poniedziałek, 19 grudnia 2011


Pan Nic zobaczył mgłę za oknem. Miał mgliste wrażenie, że nigdy dotąd mgły nie widział. Dlaczego? Nie wiadomo. Mgła nic sobie z tego nie robiła i uśmiechała się szeroko. Pan Nic nic jednak nie dostrzegł. Wyraźnie nie było mu do śmiechu. Oczy zaszły mu mgłą i jak przez mgłę ruszył w kierunku okna. Okno postanowiło nie ułatwiać zadania panu Nic. Skryło się we mgle. Co zrobił dalej pan Nic pozostanie owiane mgiełką tajemnicy.

poniedziałek, 28 listopada 2011



Pan Nic się złamał. To jeszcze nie załamanie, ale niewiele brakuje, aby niewiele stało się czymś. Złamanie powinno się zrosnąć, ale pan Nic nie miał złamanego grosza. Co gorsze złamanie było w środku, a na zewnątrz nic nie było widać. Zewnątrz było jednak ciekawe co słychać u pana Nic. Zadzwonił dzwonek. Złamany pan Nic ruszył do drzwi. Wiedział, że nikomu nie otworzy. Taki otwarty na złamanie już więcej nie będzie.


środa, 9 listopada 2011


Pan Nic wyjrzał przez okno. Oprócz pięknej pogody nic nie było widać. Pan Nic postanowił pójść na spacer. Jakże ciepło i przyjemnie. Nigdzie żywej duszy. Panu Nic wszystko w duszy gra. Pojawiają się jednak ludzie. Coś nie gra. Duszno duszy pana Nic. Pan Nic marznie, choć mu ciepło. Z przerażającą brawurą podnosi wzrok na ludzi i patrzy im prosto w oczy. Nikt nie zwraca uwagi na pana Nic. Pan Nic zawraca. Już tu więcej nie wróci. Zamyka szczelnie okno. Pan Nic nie wyjrzy przez nie więcej.

wtorek, 25 października 2011


 
Pan Nic poszedł do supermarketu. Nie poczuł się super, a tym bardziej marketowo. Nie chciał zrobić takich super dużych zakupów, ale jakby coś kupił to nie czułby się jak nic. Dlaczego? Nie wiadomo. Kupił „coś”, a nawet „dużo więcej”. Coś niósł zacięcie, dużo więcej nie brał do końca na poważnie. Coś więcej wypadło, coś okazało się nic nie znaczącym czymś. Przyszedł do domu i poczuł się super. Nie musiał nic rozpakowywać.

piątek, 7 października 2011



Pan Nic spojrzał w lustro. Dlaczego? Nie wiadomo. Niewiele z początku zobaczył, lecz gdy porządnie się przyjrzał to rzuciło mu się w oczy, że nic nie widzi. Widoki były nieszczególne. Szczególnie, że pan Nic nadal patrzył i nic. Nic na szczęście nie miało cierpliwości. Pokazało, że ma na wszystko oko. Pan Nic zobaczył, że widać mu oczy. Chwilę potem całą resztę. Reszta nie chciała się rzucać w oczy, więc pan Nic opuścił lustrzane podobieństwo. Niczego podobnego szybko nie zrobi.

wtorek, 20 września 2011


Pan Nic postanowił wejść na drabinę. Szczebelek po szczebelku pnie się do góry. Kariera stoi otworem przed panem Nic. On jednak nie jest karierowiczem i bez chwili zastanowienia spada z drabiny. Kolejna porażka pana Nic. To nic. Szczebelki połamane i drabina już się nie unosi. Za to pan Nic się unosi. Porwał się na coś, czego nie może unieść. Po cholerę wchodził na drabinę? Dlaczego zależało mu na szczebelkach? Pan Nic nam na to nie odpowie. My wiemy coś o tym.

piątek, 19 sierpnia 2011



Pan Nic się zmartwił. Dlaczego? Nie wiadomo. Jeszcze nie jest martwy i to nie powinno być jego zmartwieniem. Zapadła martwa cisza. Pan Nic jest zmartwiony, ale nic a nic nie słyszy, jakie to zmartwienie. Błąd chwili staje się troską całego życia. Pan Nic postanowił więc zatroszczyć się o zmartwienie, aby nie martwić się bez końca. Już usłyszał koniec zmartwienia, ale zupełnie nie mógł zobaczyć, co jest na początku. Może nie ma nic? Pan Nic nie będzie się jednak martwił na zapas. Zapasy zmartwień przygotuje na ciężką zimę.


piątek, 29 lipca 2011


Pan Nic wstał i poczuł się mocny. Nic o mocy do tej pory nie wiedział. Niemoc nic złego mu dotąd nie robiła. Moc jednak była teraz mocna i pan Nic postanowił się nie opierać. W razie czego oprze się o ścianę, a przecież głową muru nie przebije. Moc działała, a pan Nic nie działał rozkoszując się nowym uczuciem. Moc by opowiadać. Po kilku godzinach bezruchu wrócił do siebie. Dlaczego? Nie wiadomo.

niedziela, 10 lipca 2011


 
Pan Nic poszedł do kina. Nic a nic więcej od kina nie oczekiwał niż braku urwania filmu. Podstawowe zadanie zostało spełnione i nagle pan Nic się wciągnął. Nikt go już z fotela nie wyciągnie. Film trwa i pan Nic trwa. Trwa przeciąganie liny. Po jednej stronie fikcja, po drugiej fotel. Taki fortel. Dlaczego? Niektórzy wiedzą. Światło budzi pana Nic. Trzeba wyjść. Wrócić do siebie i za nic nie dać poznać, że pan Nic coś oglądał.

wtorek, 21 czerwca 2011


Pan Nic czuje się pod presją. Nic nie wiadomo o jej powodach. Bierze anty-depresjanty i usiłuje pozbyć się ciśnienia. Niby nic nie ciśnie, ale napięcie samo się ciśnie na usta. Ustawiczna walka, aby pozbyć się niczego nic na razie nie daje. Dlaczego? Nie wiadomo. Pan Nic na ustach wszystkich. Tudzież nikogo. Pan Nic wie, że nie ma to nic wspólnego z presją. Szybko pozbywa się zbędnej tremy. Nie ma parcia na presję.

czwartek, 26 maja 2011

Pan Nic postanowił przeczytać książkę. Dlaczego? Nie wiadomo. Po kilku stronach lektury czuje, że zamienia się z książką stronami. On jest tam, a książka nic nie przeczuwając, jest tutaj. Literki nic nie mówią panu Nic, ale już zdania potrafią mieć swoje zdanie. Niby nic, ale jednak coś dla pana Nic. Tam nie może trwać wiecznie. Tu się dopomina. Pusto w misce, a książka nie nakarmi. Pan nic karmi i odkłada książkę jakby coś przeczuwając. 

sobota, 14 maja 2011


Pan Nic napił się wina. Dlaczego? Nie wiadomo. To nie wina pana Nic, że nic o winie nie wie. Czuje się winny i nic nie pomoże kolejna lampka. Lampka zapala się w głowie pana Nic. Pić dalej czy nie pić? Niech pana Nic głowa o to nie boli. Nic nie wskazuje, aby pan Nic często był w stanie wskazującym. Jakby nigdy nic wstanie następnego dnia. I poczuje winę na myśl o winie. Pan Nic wstaje, ale nie czuje winy tylko głowę. Dlaczego? Ciszej… my wiemy.

niedziela, 1 maja 2011


Panu Nic znowu się przypomina. Dlaczego? Nie wiadomo. Nie chce za nic czegokolwiek pamiętać, lecz nic co zapamiętane nie ginie w pamięci. Przypomniało się panu Nic, że musi o tym zapomnieć. Tylko wtedy nic nie pozostanie z tych wspomnień. Wspomnień czar. Czary mary i pan Nic nic nie pamięta. Takimi sztuczkami nic a nic się nie wskóra. Nie chcemy być w skórze pana Nic.

czwartek, 7 kwietnia 2011


Pan Nic zachorował. Wiele zdrowia kosztuje pana Nic ta choroba. Nie może jeść, pić i ciągle mu leci z nosa. Gdy pan Nic próbuje wstać, to od razu leci z nóg. Wszystko mu leci z rąk, a on nic nie może na to poradzić. Pan Nic nic nie może napisać, dlatego ta przygoda urywa się raptownie. Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia. Ale gdy pan Nic…

czwartek, 17 marca 2011




Pan Nic ma w domu papużki nierozłączki. Dlaczego? Nie wiadomo. Pan Nic nic a nic nie czuje się z nimi złączony. Papużki papugują pana Nic. Próbują wystrychnąć go na dudka, zapuszczają żurawia w jego życie. Często kraczą jak wrony, albo chowają głowę w piasek jak strusie. Zachowują się jak nieopierzone pisklaki, ale pan Nic wie, że są już większe. Mniejsza z tym. Pan Nic wypuszcza je przez okno i już są rozłączki. Pan Nic nie ma ptasiego móżdżku i już nigdy więcej ptakom nie zaufa.
 

wtorek, 1 marca 2011

Pan Nic dziś nie wie jak się czuje. Ani siak, ani tak, a tym bardziej owak. Nic nie wskazuje, że jest źle i nic nie wskazuje, że jest dobrze. Pośrodku pan Nic również czuje się nieswojo. Swój swego nie zawsze pozna. Czucie jeszcze pana Nic nie opuściło, lecz samopoczucie gdzieś się schowało. Resztę dnia spędzi na jego szukaniu. Kto szuka dwa razy błądzi. Pan Nic błądzi po pokoju i czuje, że niczego szybko nie znajdzie.


Pan Nic wrócił na stare śmieci. Śmieci kiedyś i śmieci teraz. Dlaczego? Nie wiadomo. Nic nie równa się ze śmieciami dzieciństwa. Pan Nic niby nic sobie z dzieciństwa nie robi, ale nikt nie powie, że jest zupełnie niedziecinny. Dziecięce śmieci przyciągają zapachem i śmiechem. Pan Nic nie czuje się młody, bo niewiele czuje. Widzi tylko, że śmieci nie wiadomo po co przyciągają. Nic jednak pana Nic w przyciąganiu nie pociąga.

środa, 9 lutego 2011


Pan Nic nie znosi upału. Upał go znosi, tarmosi, przenosi. Rości sobie prawa do ciała pana Nic. Nie wydanie ciała kończy się skwarem. Pan Nic nie jest mężczyzną na schwał. Skwar grozi spiekotą, a stąd już pierwszy stopień do piekła. Nie mogąc nic od ciała uzyskać, pan Nic pyta głowę o temperaturę. Zbyt upalnie, aby usłyszeć odpowiedź. Pan Nic nic w takich warunkach nie zdziała. Działa spiekota. Dlaczego? Nie wiadomo.

czwartek, 3 lutego 2011



Pan Nic ma rower. Lubi rower i jego duże koła. Jednak na ulicy pan Nic czuje się jak piąte koło u wozu. Dlaczego? Nie wiadomo. Tymczasem ludzie gapią się na duże koła. W kółko i na okrągło komentują rowerowe wybryki pana Nic i jego kół. Pan Nic czuje, że nic dobrego go tu nie czeka. Mknie więc do domu i składa koła w kopertę. Lecz ten rower to nie składak i pan Nic już nigdy go nie złoży. Postanawia złożyć skargę na ludzi. Ludzie, co się tak gapicie? Niema skarga. Nie ma skargi.

piątek, 21 stycznia 2011



Pan Nic nic dziś nie robi oprócz słuchania płyt gramofonowych. Słuch go nie myli i gramofon się nie myli. Czarne płyty nie robią nic złego panu Nic. Pan Nic nic nie słyszy – tylko dźwięki muzyki. Wszystko gra w panu Nic, lecz nie wszystko gra w życiu. Życie wdaje się panu Nic czarne i robi mu wiele złego. Często zresztą przeskakuje, a płyty są nowe i grzeczne. Pan Nic cokolwiek metaforyczny. Życie czy long play? I to, i to trwa za długo. Pan Nic kończy. Słuchanie rzecz jasna. Zamyka uszy i ma je troszkę po sobie.




Pan Nic się urodził. Dlaczego?  Nie wiadomo. Nic go tu nie czeka dobrego. W każdym razie je dużo i szybko rośnie. Nic mu już nie pomoże. Pan Nic idzie do pracy. Musi. Nic go w pracy nie czeka dobrego. Dostał posadę i nic od niego nie jest wymagane. Ma tylko być. Pan Nic jednak  nic o tym nie wie. Pana Nic już dzisiaj nic nie czeka. Dlaczego? Nie wiadomo.