Pan Nic spotkał swojego sobowtóra. Na początku nie dowierzał, ale
wszystko wskazywało na uderzające podobieństwo. Udając nikogo, pan Nic ruszył
tropem samego siebie. Szedł w bezpiecznej odległości, nie tracąc z
oczu żadnego szczegółu. „A więc tak mniej więcej wyglądam…” – pomyślał. Będąc nie najgorzej wychowanym, pan Nic skręcił w swoją ulicę,
rezygnując z zaczepiania obcego człowieka. na |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz